Wystrzegaj się fatalizmu genetycznego
i fałszywych proroków
Ćwiczę codziennie 15 min jogi. Polecam Ci dodanie tego punktu do postanowień noworocznych - ale nie 15 min tylko 5 min, żeby zadbać o odpowiedni wyrzut dopaminy zgodnie z tym artykułem.
Mam członka rodziny, który jak widzi mnie ćwiczącą, zazwyczaj komentuje: “no i po co tak się męczyć?” albo “jak masz zachorować to zachorujesz”. I choć wiem, że komentarze te wynikają z troski, to nie są zbyt dopingujące. Ich przekaz jest taki: nieważne, co robisz, Twój los jest zapisany w genach. Więc po co walczyć? Czy jest sens wdrażać kolejne działania ukierunkowane na długowieczność, skoro z genetyką i tak nie wygramy?
A może wygramy?
Nature vs. nurture
Mamy świetne badania na temat niektórych aspektów zdrowotnych w kontekście genetyki a środowiska. Wiemy na przykład (po zbadaniu 1000 bliźniąt) że znacząco przeceniamy wpływ genetyki na metabolizm. Dużo większe znaczenie mają elementy ze “środowiska indywidualnego”, jak np. mikrobiom. (1) Czyli nie tylko genetyka ma wpływ na efekty naszej diety. Największy wpływ na metabolizm mają nasze codzienne wybory.
Z drugiej strony są parametry takie jak Lp(a) (podobna do “złego” cholesterolu, więcej o tym tutaj) które są uwarunkowane głównie genetycznie i mamy na nie niewielki wpływ.
Niektóre choroby psychiatryczne, takie jak schizofrenia, mają mocny komponent genetyczny. Dziedziczność schizofrenii szacuje się aż do 81% i nawet jeśli dziecko obciążone genetycznie wychowują rodzice adopcyjni (czyli potencjalnie eliminujemy niekorzystny czynnik środowiskowy), dziecko to ma 6-10 razy większe ryzyko zachorowania niż populacja ogólna (2)
Wreszcie od lat badamy genetycznie choroby onkologiczne. Choć w ostatnich latach na popularności zyskuje teoria metabolicznego podłoża chorób onkologicznych, (3) wiemy o konkretnych genach, które wprost przekładają się na choroby nowotworowe. Jak np. mutacja w genie BRCA1, która u 60% nosicielek mutacji doprowadzi do raka piersi - w porównaniu do 13% w ogólnej populacji (4)
Na pytanie czy ważniejsze są geny, czy środowisko, odpowiem: w większości przypadków jednak środowisko, szczególnie, że ma ono wpływ na “włączanie” i “wyłączanie” genów (= epigenetyka). Jednocześnie bardzo ważne jest, aby nie ignorować genów - dostarczają one mnóstwo informacji mogących nam pomóc dożyć 22 wieku. Szczególnie że nowoczesna medycyna jest coraz bliżej zrozumienia tej enigmy, jakim jest ludzki genom.
Profil ryzyka poligenicznego
Są choroby, które wprost wynikają z pojedynczej mutacji genetycznej, jak np wspomniany wcześniej rak piersi i gen BRCA1. Wykrycie takich felernych genów jest stosunkowo proste i jest uznane w praktyce klinicznej. Dziś w Polsce standardem jest ocena pojedynczych mutacji genetycznych np. przed wdrożeniem określonego, drogiego leczenia.
Problem się pojawia, kiedy za daną chorobę odpowiada kombinacja tysięcy małych zmian w tysiącach różnych miejsc na genomie. A tak najczęściej bywa.
W czasach AI i big data to jednak coraz mniejszy problem. Rozwija się właśnie nowy sposób oceny ryzyka genetycznego: profil ryzyka poligenicznego, polygenic risk score (PRS). Pozwala on ocenić tysiące wariantów DNA łącznie. I choć indywidualne warianty DNA zazwyczaj mają znikomy wpływ na rozwój choroby, to kombinacja tysięcy określonych wariantów może do takiej choroby prowadzić.
Możemy zatem już w dniu narodzin określić u noworodka ryzyko rozwoju pewnych chorób, jak choroby kardiologiczne, onkologiczne czy neurologiczne, i przeciwdziałać im z podwójną mocą u osób, które są najbardziej chorobą zagrożone. W Stanach taki profil oceniany jest nawet u zarodka i dopuszczone jest wybieranie zarodka do implantacji na podstawie takiego ryzyka - co może skutkować ogromnymi konsekwencjami dla całych społeczeństw, o czym pisałam tutaj. (5)
Rząd Wielkiej Brytanii również widzi ogromny potencjał w ocenie ryzyka poligenicznego. Określa go mianem predykcji ryzyka nowej generacji, a program Our Future Health zakłada przebadanie 5 milionów osób pod względem PRS. (6)(7)
To nie diagnoza
Jak powstaje profil ryzyka poligenicznego? W uproszczeniu: najpierw trzeba zbadać genom tysięcy osób zdrowych i z określoną chorobą. Później trzeba poszukać wariantów genetycznych i ich kombinacji, które są wspólne dla grupy osób chorych, ale różnią się od osób zdrowych. Następnie trzeba określić które warianty genetyczne faktycznie mają wpływ na chorobę, a które są tylko przygodnym znaleziskiem. Takie badanie nazywa się GWAS, czyli Badanie Asocjacji Całego Genomu. Następnie porównujemy warianty genetyczne u naszego pojedynczego pacjenta do wariantów chorobowych wykazanych w badaniu GWAS. Otrzymujemy wynik, który mówi o ryzyku rozwoju choroby.
To bardzo ważne aby pamiętać, że wynik PRS nie jest diagnozą. To, co otrzymujemy, to coś w rodzaju pomiaru genetycznej podatności, czyli pomiaru tego, na ile nasze warianty genowe są podobne do wariantów genowych badanej wcześniej grupy pacjentów chorych. I nawet jeśli jesteśmy w najwyższym procencie ryzyka rozwoju choroby, nie oznacza to, że na pewno będziemy chorzy. Tym bardziej jeśli jesteśmy na najniższym procencie ryzyka rozwoju choroby, nie oznacza to, że na pewno będziemy zdrowi.
Załóżmy zatem, że jesteśmy w najwyższym 1% ryzyka zachorowania na raka piersi. Jakie realne ryzyko zachorowania to dla nas oznacza? W przypadku raka piersi - bardzo duże, bo prawie 33%. W porównaniu do ryzyka populacyjnego (13%) to prawie 3x więcej! (9)
Wynik ryzyka poligenicznego nie oznacza zatem diagnozy, tylko większą lub mniejszą skłonność do zachorowania - w zależności od środowiska, stylu życia czy po prostu szczęścia/pecha. Mając jednak informację, że jesteśmy w najwyższych procentach ryzyka określonych chorób, możemy podjąć mocniejszy wysiłek w kontekście zapobiegania tym chorobom: np. w przypadku raka piersi wcześniej zacząć i częściej przeprowadzać badania mammografii/USG piersi. To idealny przykład na zindywidualizowanie profilaktyki, a także wykorzystanie informacji genetycznej na naszą korzyść.
To się nie opłaca (finansowo)
Mamy takie świetne narzędzia, dlaczego nie wykorzystamy ich na całej populacji? Powodów jest kilka. Najważniejszym z nich jest ograniczona czułość i swoistość w stosunku do ceny. Nadal wiele osób z najniższego % ryzyka zachoruje, a wiele osób z najwyższego % ryzyka będzie zdrowa. I nawet jeśli kombinacja PRS z danymi klinicznymi osiąga często wyższą czułość i swoistość niż same dane kliniczne, to koszt sekwencjonowania genomu i obliczania PRS jest zbyt wysoki, aby finansować go ze środków publicznych dla całej populacji. (10)
PRS dla indywidualnego pacjenta nie jest też dzisiaj standardem klinicznym. Brakuje nam dużych, randomizowanych badań które udowodnią, że używanie wyniku PRS w podejmowaniu decyzji diagnostyczno-leczniczych wpływa na redukcję śmiertelności. Nie ma też określonego punktu odcięcia kiedy powinniśmy zacząć intensywniej z pacjentem działać - czy jest to najwyższy 1% ryzyka? Najwyższe 10% ryzyka? A może wszyscy pacjenci w górnej połowie ryzyka?
Dodatkowo, PRS PRS-owi nie równy. Dla różnych chorób mamy różną czułość i swoistość PRS, potwierdzoną bardziej lub mniej wiarygodnymi dowodami. W drugiej części tego tematu omówimy sobie część chorób onkologicznych, kardiologicznych czy neurologicznych.
Co masz zrobić z tymi informacjami?
Kolejny raz - miej oczy otwarte, bo zaawansowana profilaktyka może być dostępna, ale jeszcze nie wprowadzona na szeroką skalę. Jeśli ciekawi Cię Twoja genetyka, możesz zrobić sobie testy, zarówno pojedynczych genów, jak i cały profil ryzyka poligenicznego. Zawsze jednak rób je pod kontrolą lekarza. Interpretacja tych wyników bywa podstępna.
A prywatnie w teraźniejszości…
Uwielbiam jeździć na nartach, choć jest to sport wysoce kontuzjogenny. Udało mi się trochę pobawić w zeszłym roku i byłam świadkiem zabawnej sytuacji. Na stokach są bary, w których można kupić kawę i przekąski, i zazwyczaj narciarze i snowboardziści zostawiają narty i snowboard przed wejściem, czasami na śniegu. Otóż jedna deska snowboardowa leżała niezabezpieczona przodem do stoku. Ktoś przypadkiem ją zahaczył, a ta poleciała sama w dół stoku i do zbiornika wodnego. Tak więc polecam odpowiednio zabezpieczać sprzęt narciarski odpoczywając na cappuccino, bo można zepsuć sobie wakacje…
(1) https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8265154/#F3
(2) https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7465115/
(3) https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3941741/
(4) https://www.cancer.gov/about-cancer/causes-prevention/genetics/brca-fact-sheet
(8) https://www.nature.com/articles/s41431-025-01931-9
(9) https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6323553
(10) https://blogs.cdc.gov/genomics/2020/02/24/should-polygenic-risk-scores
Jesteś nowym czytelnikiem? Zacznij tutaj: Chodźmy na kawę w 22 wieku
Jestem lekarką i popularyzuję naukę. Żadna z treści zawartych w newsletterze nie stanowi jednak porady lekarskiej. Zanim wdrożysz jakiekolwiek działania diagnostyczno-terapeutyczne, polecam kontakt z lekarzem. Jeśli chcesz otrzymać poradę lekarską w zakresie zdrowia i długowieczności ode mnie, zapraszam do indywidualnego kontaktu.



