Parę lat temu próbowałam wrócić do klasycznego telefonu. Pierwszym problemem okazała się niemożność wysyłania i odbierania zdjęć, a tak się często komunikujemy: podeślę rozkład autobusów, zdjęcie samochodu z numerem tel. do ekipy remontowej, ktoś chce zapytać, czy taki prezent dla dziecka albo inny zakup będzie ok...
Muszę swoim zwyczajem postraszyć ;) jeszcze trochę. Bo ta broń, zagrożenie jest starsze, niż się wydaje, fraza „AI analizuje” brzmi jak coś nowego, niemal magicznego. A to wcale nie jest nowość. Bardzo precyzyjna analiza zachowań w internecie jest starsza niż sam internet. Tak, to nie żart. To tylko scheda po dziesiątkach lat badań nad skutecznością reklamy w ogóle. Internet z social mediami to nie rewolucja, tylko zwieńczenie tamtej obsesji – dziś w pełni zautomatyzowanej. Kiedy pojawiły się media społecznościowe, mierzenie aktywności pixel po pixelu, milisekunda po milisekundzie, było już standardem. Dziś wszystko dzieje się automatycznie. I to jest właśnie największa różnica – nie skala obrabianych danych, tylko brak człowieka w pętli analiz i decyzji.
Parę lat temu próbowałam wrócić do klasycznego telefonu. Pierwszym problemem okazała się niemożność wysyłania i odbierania zdjęć, a tak się często komunikujemy: podeślę rozkład autobusów, zdjęcie samochodu z numerem tel. do ekipy remontowej, ktoś chce zapytać, czy taki prezent dla dziecka albo inny zakup będzie ok...
dobry komentarz! chyba trzeba wybrać taki telefon z opcją zdjęć w takim razie żeby nie utrudniać sobie życia
To raczej skutek absurdalnego pomysłu rozmowy z czymś tak głupim, jak GPT.
Muszę swoim zwyczajem postraszyć ;) jeszcze trochę. Bo ta broń, zagrożenie jest starsze, niż się wydaje, fraza „AI analizuje” brzmi jak coś nowego, niemal magicznego. A to wcale nie jest nowość. Bardzo precyzyjna analiza zachowań w internecie jest starsza niż sam internet. Tak, to nie żart. To tylko scheda po dziesiątkach lat badań nad skutecznością reklamy w ogóle. Internet z social mediami to nie rewolucja, tylko zwieńczenie tamtej obsesji – dziś w pełni zautomatyzowanej. Kiedy pojawiły się media społecznościowe, mierzenie aktywności pixel po pixelu, milisekunda po milisekundzie, było już standardem. Dziś wszystko dzieje się automatycznie. I to jest właśnie największa różnica – nie skala obrabianych danych, tylko brak człowieka w pętli analiz i decyzji.