Czy superfoods naprawdę są super? cz.2
Które produkty mają tylko dobry marketing?
Opublikowałam w zeszłym tygodniu pierwszą notkę o superfoods, a nigdzie nie powiedzieliśmy sobie co to znaczy być superfood’em. Bez tego trudno decydować o tym, czy produkt spełnia definicję, czy nie.
Problem w tym, że pojęcie superfood nie ma definicji naukowej ani regulacyjnej. Analiza treści internetowych z 2023 roku zidentyfikowała 136 różnych produktów określanych tym mianem na 45 przeanalizowanych stronach, przy czym dziesięć najczęściej wymienianych obejmowało zarówno jarmuż i borówki, jak i łososia, fasolę i czosnek. [1] Ogrom produktów o niejasnych właściwościach prozdrowotnych, ale jasnym marketingu.
Problem jest dużo głębszy. Naukowiec w renomowanym medycznym czasopiśmie zwrócił w 2018 roku uwagę, że w epidemiologii żywieniowej prawie każdy produkt spożywczy wykazuje istotne statystycznie związki z ryzykiem zgonu [2]. Jeśli praktycznie każda ekspozycja żywieniowa daje istotny wynik, to które produkty dają naprawdę istotny dla nas wynik - a które nie?
Jemy jak lubimy
Kombucha ma świetny PR, szczególnie w zakresie polewania kombuchy zamiast alkoholu na imprezach. Osobiście brałam udział w wydarzeniu no-alco, gdzie piliśmy kombuchę jak wino - i mimo początkowego sceptycyzmu, taka praktyka okazała się strzałem w dziesiątkę. Polecam! Jeśli zastąpimy alkohol kombuchą, nie ma wątpliwości, że wyjdzie to nam na dobre.
Sama kombucha jednak nie ma twardych danych na ludziach wskazujących na jej wyjątkowo prozdrowotny charakter. Mówi tak przegląd z 2019 roku. [3] I choć najnowsze badanie na 59 osobach wskazuje na pewne korzyści z picia kombuchy, ostatecznie korzyści te były takie same jak przy diecie restrykcyjnej u osób z nadwagą. [4] Inny przegląd wskazuje na poprawę mikrobioty, ale niespójne wyniki w kontekście profilów glikemii. [5]
Po matchy jako siostry kawy spodziewalibyśmy się, że ma siostrzanie prozdrowotny charakter. I może i ma, ale nie mamy na to dowodów. 12 miesięczne badanie prowadzone przez osoby z potężnym konfliktem interesów nie osiągnęło żadnego z dwóch pierwszorzędowych punktów końcowych - za to w podsumowaniu badania napisano, że matcha wpłynęła na percepcję emocjonalną. [6]
Krytyczny przegląd z 2022 roku stwierdzał, że część efektów matchy (w tym kardiometabolicznych) badano wyłącznie na zwierzętach i że nie możemy wyciągać obecnie żadnych twardych wniosków. [7]
Jagody goji to kolejny produkt o lepszym marketingu niż badaniach naukowych. Owszem - jeśli chodzi o zdrowie plamki żółtej (chodzi o oczy), to faktycznie mamy trochę pozytywnych badań na ten temat. [8] [9] Może być to związane np. z wysoką zawartością dobrej dla oczu zeaksantyny w owocach goji. [10]
Jeśli jednak oczekujesz dobrego snu, wysokiej energii, lepszej odporności i świetnego samopoczucia dzięki goji, to Cię zmartwię. Tego typu badania wykonywały osoby afiliowane z producentem goji, a efektami końcowymi było subiektywne oceny badanych. [11][12][13] Słaby “dowód” naukowy.
Patrzę na tę listę i najbardziej uderza mnie fakt, że produkty te są zazwyczaj dużo droższe od tych opisanych w pierwszej notce. To trochę jak z siemieniem lnianym vs. nasionami chia - oba produkty mają działanie prozdrowotne, ale ten pierwszy produkt jest tańszy i trochę lepiej przebadany - natomiast mniej reklamowany niż ten drugi.
Big Food zamiast Big Pharma?
Zarówno w pierwszej jak i w drugiej notce powoływałam się na badania, z których część była obarczona konfliktem interesów. Dokopałam się zatem do badania, które porównuje wyniki sponsorowanych vs. niesponsorowanych badań nad żywnością (w tym wypadku: nad napojami). Okazało się, że niekorzystne dla pierwotnej hipotezy konkluzje były obecne w 37% badań niesponsorowanych i w… 0% badań sponsorowanych. [14] Podobne tendencje są wykazane w badaniu dot. badań nad słodzikami. [15]
Oczywiście konflikt interesów nie musi oznaczać braku rzetelności w badaniu. Jednak dane powyżej otwierają oczy i każą mi się zastanawiać, dlaczego jesteśmy tak sceptyczni wobec bardzo regulowanego rynku farmaceutycznego, ale przyjmujemy każdy marketing związany z jedzeniem?
Co ja robię z tymi informacjami?
Brak twardych badań nie oznacza, że coś nie działa. Oznacza, że na razie nie mamy dowodów, że działa. Jeśli więc lubię spożywać dane produkty, oczywiście je spożywam i nie daję się zwariować.
(ale częściej do jogurtu sypię siemię lniane niż chia i goji)
Prześlij tę notkę osobie, która spożywa wspomniane wyżej produkty - będzie Ci wdzięczna!
A prywatnie w teraźniejszości…
Bardzo lubię książkę Diuna i właśnie siadłam do ponownego przeczytania wszystkich jej części. Dla mnie to książka przede wszystkim o masowej manipulacji społecznej, ale też o trzymaniu swoich emocji na wodzy.
Uwielbiam modlitwę I must not fear. Fear is the mind-killer. I choć wielokrotnie zdarzało mi się podejmować decyzje ze względu na strach, od kilku lat bardzo na to uważam. Nie chcę być motywowana strachem.
[1] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36766074/
[2] https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/2698337
[3] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30527803/
[4] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41957662/
[5] https://www.mdpi.com/2311-5637/11/6/353
[6] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39213264/
[7] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36582446/
[8] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29977809/
[9] https://www.mdpi.com/2072-6643/13/12/4409
[10] https://www.mdpi.com/1420-3049/25/18/4067
[11] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18447631/
[12] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19857084/
[13] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22897500/
[14] https://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.0040005


