Fascynują mnie mumie. Najbardziej od czasu, kiedy dowiedziałam się, że ich oryginalne DNA było w stanie przetrwać do dnia dzisiejszego. Tysiące lat temu ludzie wydawali fortuny, aby zmumifikować swoje ciała i dać sobie szanse na życie wieczne. Dzisiejszy naukowcy odtwarzają ich pochodzenie i bliskie więzi rodzinne na podstawie zachowanego DNA. [1][2] Co będą w stanie zrobić naukowcy za kilkaset lat?
Jeśli myślisz, że starożytni Egipcjanie niemądrze inwestowali swoje fortuny i wierzyli w bajki, bo tysiące lat temu byli mniej wyedukowani niż my, to Cię zaskoczę. My także mamy swój XXI-wieczny proces mumifikacji. Nazywa się on krioniką i potrafi kosztować do miliona złotych.
Zamrożę dziecko, bo jest chore
Krionika to praktyka schładzania ciała lub samego mózgu osoby uznanej za zmarłą do temperatury ciekłego azotu (−196 °C) i przechowywania go (jej?) bezterminowo, w założeniu, że przyszła medycyna będzie w stanie odwrócić zarówno przyczynę śmierci, jak i uszkodzenia wywołane samą procedurą. [3]
Od kriobiologii klinicznej (mrożenie komórek, zarodków, tkanek) różni ją skala i brak jakiegokolwiek dowodu odwracalności. Od medycznej hipotermii (np. schładzanie pacjentów na czas operacji) różni ją przejście przez punkt zamarzania wody i zamiar przechowywania przez dekady, nie godziny.
Chętnych nie brakuje. 22% Niemców wyobraża sobie zamrożenie swoich ciał. [4] Faktycznie zamrożonych jest ok. 800 ludzi, jeśli wierzyć szacunkom Cryonics Wiki. [5] Zwierzęta też są zamrażane. [6] Procedura kosztuje do 200k dolarów, plus oczywiście składki roczne*. [7]
Co jeszcze ciekawsze, w 2016 roku angielski sąd pozwolił na zabieg krioprezerwacji u śmiertelnie chorej 14-latki, mimo braku zgody jej ojca. [8]
Ale skąd w ogóle wzięliśmy pomysł, że można człowieka bez szkody zamrozić i odmrozić?
Mała nerka, wielki dowód. Wielki mózg, mały dowód.
W 2023 naukowcy zamrozili nerki szczura, przechowali je 100 dni, a potem ogrzali i przeszczepili. Szczury były w stanie przeżyć na tych nerkach jako jedynych. [9]
Problem w tym, że większych narządów - takich jak ludzki mózg, nie mówiąc o całym ciele - nie umiemy zamrozić i rozmrozić odpowiednio szybko, żeby nie tworzyć kryształków lodu albo nie niszczyć struktury tkanki. [10] Jest to niestety problem już dzisiaj, bo nawet jeśli założymy, że w przyszłości rozwiążemy problem szybkiego ogrzania, to dzisiejsze nieumiejętne zamrażanie uszkadza ciało.
To może jednak robot?
W 2018 z kolei udało się zamrozić i odmrozić mózg świni, zachowując synapsy na swoim miejscu. Ale uwaga - najpierw był on potraktowany chemicznym utrwalaczem, który skutecznie zabił mózg. Nie ma możliwości, aby taki mózg ożył w biologicznym tego słowa znaczeniu, ale może ożyje w sposób nie-biologiczny? Tak spekulują fundatorzy organizacji działającej na rzecz konserwacji mózgu. [11]
Po ludzku: nie ożywimy mózgu, ale możemy zeskanować komórki i połączenia między komórkami i odtworzyć jego działanie na komputerze. W teorii.
Pamięć przeżyje śmierć
Jeśli nasze poczucie ja jest budowane przez pamięć, to trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy zamrożenie tę pamięć niszczy. Taki eksperyment zrobiono na nicieniu. Mimo zamrożenia i odmrożenia, nicienie pamiętały zapach, którego nauczyły się przed zamrożeniem. [12]
To bardzo ciekawe badanie, które byłoby obiecujące, gdyby nie fakt, że nicień ma jakieś 90 miliardów neuronów mniej niż Ty. I mimo że ten konkretny gatunek nicienia jest niewątpliwą gwiazdą nauki pod kątem badań, i jesteśmy w stanie zmapować wszystkie połączenia między jego neuronami od 40 lat, nie byliśmy w stanie odtworzyć działania jego mózgu. [13] Może AI pomoże?
Wychłodzić i ogrzać się da. I to w Polsce
Nawet samo towarzystwo naukowe kriobiologów (tych, którzy mrożą komórki i zarodki) stwierdziło, że przechowywanie ciała w nadziei na ożywienie to akt spekulacji lub nadziei, nie nauki. [14] A jednak wiemy, że ochłodzenie ciała człowieka praktycznie do śmierci i przywrócenie go do życia jest możliwe.
Wiemy, że osoba w głębokiej hipotermii - 13,7 st. C - po kilkudziesięciu minutach pod lodem, została skutecznie zresuscytowana. [15]
Mało tego. U nas, w Polsce, zespół Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu był w stanie ożywić chłopca, który był wychłodzony do 11,8 st. C. Serce praktycznie nie biło i wszystko wskazywało na to, że chłopiec nie żyje. Lekarze próbowali uratować dziecko opierając się na nadziei bardziej niż na wiedzy - bo nieznany był przypadek odratowania człowieka z tak głębokiej hipotermii.
I udało się. Co więcej, chłopiec wrócił do prawie pełnej sprawności fizycznej i pełnej sprawności intelektualnej po 2,5 miesiąca! Po 5 latach nadal był w doskonałej formie. [16] Współczesna medycyna to jest prawdziwy cud.
Śmierć to proces
O jednym badaniu jeszcze muszę wspomnieć. Kilka lat temu udało się odtworzyć funkcje komórek mózgu, a nawet aktywność synaptyczną, u świni, która zmarła 4h wcześniej. [17] Taki rodzaj badań wydaje się na granicy etyki, ale udowadnia, że śmierć jest dużo bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje.
To też stanowi odpowiedź na moją wątpliwość sprzed napisania notki: po co zamrażać do późniejszego ożywienia ciało, które już umarło, skoro już umarło?
Co ja robię z tymi informacjami?
Cóż - obecnie nic. Po mojej śmierci (najlepiej dopiero w 22 wieku) chętnie oddam swoje narządy innym, którzy rzeczywiście mogą dzięki nim przeżyć - i to polecam każdemu. Masz unikalną, udowodnioną medycznie szansę aby sprawić, żeby część Ciebie rzeczywiście żyła dłużej.
I choć wierzę, że przyszłość może nas bardzo zaskoczyć pod kątem tempa i skali rozwoju, to jeśli technika krioniki dziś niszczy tkanki, możemy z tym już nic nie móc zrobić. Z pustego i 22-wieczny Salomon nie naleje.
Ale sam pomysł na przechowanie części informacji o nas (DNA, struktury tkanek, może więcej?) dla medycyny w przyszłości jest niezwykle ciekawy. Może do 22 wieku będziemy wiedzieć już więcej?
Znasz osobę, która o krionice słyszała tylko z filmów? Wyślij jej tę notkę. Będzie miała fakty zamiast science fiction.
A prywatnie w teraźniejszości…
Miałam ostatnio ciekawą dyskusję z mężem o tym, czy każde statystyki (zakładając, że są prawdziwe) nadają się do publikacji dla szerokiej publiczności. Taką samą dyskusję miałam z profesorami reprezentującymi publiczne stanowiska w przeszłości.
No i z jednej strony uważam, że wiedza powinna być jak najbardziej otwarta, a dane dostępne dla każdego. Z drugiej strony (i było to dominujące przekonanie wśród profesorów) statystyka jest trudna do zrozumienia i bez odpowiedniego przygotowania może być niezrozumiała.
Np. mamy takie zdanie: szpital A ma wyższy odsetek zgonów pacjentów niż szpital B. Myślisz, że szpital A jest gorszy niż szpital B, w związku z tym pójdziesz do szpitala B? To może być błąd. Bo szpital A może mieć po prostu wyższy poziom referencyjności i być wyspecjalizowany w zajmowaniu się ciężko chorymi pacjentami (którzy też częściej umierają).
Nasza konkluzja była taka, że trzeba podawać twarde dane, ale zawsze opatrzyć je eksperckim komentarzem.
*Nawet za nieśmiertelność trzeba płacić subskrypcje
[2] https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S2352409X17305631?via%3Dihub
[3] https://www.frontiersin.org/journals/veterinary-science/articles/10.3389/fvets.2022.877163/full
[5] https://cryonics.miraheze.org/wiki/List_of_long-term_care_providers
[6] https://cryonics.org/member-statistics/
[7] https://www.cryonicsarchive.org/library/required-costs-and-cryopreservation-funding-minimums/
[8] https://academic.oup.com/medlaw/article/26/3/476/4565569
[9] https://www.nature.com/articles/s41467-023-38824-8
[10] https://advanced.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/advs.202101691
[11] https://www.brainpreservation.org/large-mammal-announcement/
[12] https://journals.sagepub.com/doi/10.1089/rej.2014.1636
[13] https://www.technologyreview.com/2015/09/15/109906/the-false-science-of-cryonics/
[14] https://www.societyforcryobiology.org/assets/documents/Position_Statement_Cryonics_Nov_18.pdf
[15] https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0140673600010217
[16] https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7886275/




