Lubię porównanie ciała człowieka do samochodu, tylko takiego, który nie zmienia się przez całe życie. Wiedząc o tym, że mamy jeden, niewymienialny samochód przez kilkadziesiąt-setkę lat, zapewne dbalibyśmy o niego bardzo intensywnie: co roku przeglądy obowiązkowe i dodatkowe, wymiana płynów, naprawa najmniejszych usterek od ręki. Tak samo powinniśmy dbać o swoje ciało, które - w przeciwieństwie do samochodu - rzeczywiście nie jest wymienialne.
Porównanie robi się ciekawsze, kiedy zdamy sobie sprawę, że w przyszłości (a może już dziś?) będziemy mogli potencjalnie wymieniać zepsute w samochodzie (ciele) części (narządy). Wiemy o tym, że nasze narządy starzeją się w różnym tempie, więc może te starsze i bardziej schorowane będziemy wymieniać na młodsze i zdrowsze? Czy takie działania mogą przedłużyć nam życie? I czy w ogóle jest to możliwe w dzisiejszej medycynie?
Jedna trzecia szans na życie
Transplantacja narządów od zmarłych ludzi jest znana od dziesięcioleci i niejednokrotnie uratowała już życie. Niestety podaż narządów na wymianę od innych ludzi jest istotnie ograniczona. W Stanach na 140 tys. pacjentów oczekujących na transplantację nerki rzeczywiście jej doczeka w ciągu roku tylko 27 tys. [1] Dane Eurotransplantu mówią o tym, że potrzebujący mają 1/3 szans na przeszczep nerki w danym roku. [2]
I choć powinniśmy robić wszystko, co możliwe, aby te statystyki poprawić, to istnieją inne, ciekawe strategie zastępowania narządów. O nich dziś porozmawiamy.
Jedną z nich jest przeszczep biologicznego narządu od innego zwierzęcia. Drugą - stworzenie lub wyhodowanie narządu, który może być przeszczepiony człowiekowi. Współczesna medycyna doczekała się eksperymentów i badań naukowych dla obu tych strategii, choć muszę uprzedzić - na próżno dziś szukać dużych, randomizowanych badań w tym zakresie. To, co mamy, to zazwyczaj doniesienia o kilku pacjentach.

271 dni
Bardzo obiecujące doniesienie współczesnej medycyny dotyczy pacjenta, któremu w 2025 roku przeszczepiono zmodyfikowaną genetycznie nerkę świni. Pacjent przeżył z dobrze funkcjonującym, świńskim narządem 271 dni - aż do czasu, kiedy ze względu na infekcję bakteryjną musiał zmniejszyć dawkę leków immunosupresyjnych (=leków, które upośledzają odporność, żeby organizm nie odrzucił przeszczepu). Po usunięciu narządu, po 82 dniach pacjent otrzymał nerkę ludzką, która się przyjęła. [3]
Ciekawostką jest, że w latach 1963-64 na 13 pacjentów, którym przeszczepiono nerki szympansów, jeden żył i pracował przez 9 miesięcy, aż nagle zmarł. [4] Warto zdawać sobie sprawę, że nie przeprowadzano wtedy genetycznych modyfikacji a immunosupresja była prymitywna, więc doniesienie to jest tym bardziej niesamowite.
Reszta pacjentów zazwyczaj ma dużo mniejsze szczęście. Przeszczep zostaje odrzucony nie tylko przez działalność układu odpornościowego, ale też przez niepodejmowanie pełni funkcji narządu typowej dla człowieka czy przez niedostateczną ochronę narządu przy innych nieprawidłowościach zdrowotnych. [5][6][7]
Przeszczep świńskiego serca nie miał wielu spektakularnych sukcesów. W jednym przypadku narząd przestał pracować po 60 dniach, w drugim - po 40. [8][9]
Wątroba świni przeszczepiona człowiekowi radziła sobie jeszcze gorzej, [10] a płuca przeszczepione biorcy zmarłemu mózgowo funkcjonowały 216 godzin. [11]
Czy te doniesienia są obiecujące, czy nie? Z jednej strony organy od innego gatunku mogą być tylko pożyczone na chwilę, z dużym prawdopodobieństwem zgonu pacjenta, więc może nie ma się czym ekscytować. Z drugiej: udowodniono, że życie i funkcjonowanie z nieludzkim narządem jest możliwe. W związku z tym, może to tylko kwestia czasu kiedy nauczymy się lepiej modyfikować genetycznie przeszczepiane narządy albo lepiej zrozumiemy działanie naszego układu odpornościowego - i będziemy umieli je dostosowywać do przeszczepu?
Pompa tak, narząd nie
To, co naprawdę działa, to technologia zastępująca lub wspierająca określone funkcje narządów.
Działa na przykład sztuczna trzustka, która wcale nie jest technologicznym narządem wszczepionym zamiast prawdziwej trzustki. Dziś sztuczna trzustka to zamknięta pętla współpracujących ze sobą narzędzi: sensor mierzy glukozę, algorytm liczy, pompa podaje insulinę. Metaanaliza z ponad 3,5 tys. uczestników pokazała czas glikemii w zakresie docelowym wyższy o 11,74 punktu procentowego w porównaniu do standardowej terapii. [12]
Po prawie 10 latach wszczepiania pompy wspomagającej serce, dla ponad 28 tys. przypadków przeżycie w 1 roku wynosi 86%, dla 5 lat: 60%, i dla 7: 52%. [13] U młodych pacjentów pompa daje podobne przeżycie w ciągu 2 lat jak przeszczep serca, choć z 10-krotnie większym ryzykiem udaru. [14] I mówiąc: pompa, mam na myśli plecak, który pacjent musi zawsze nosić.
Od końca 2024 roku FDA w Stanach zaakceptował stosowanie przeszczepu naczynia krwionośnego wyhodowanego z ludzkich komórek. [15]
A biodrukowanie narządów? Jesteśmy jeszcze wcześnie. Przegląd z 2025 roku mówi o 11 badaniach, z czego cztery dotyczyły wszczepienia czegokolwiek: naczyń, tchawicy, małżowiny usznej i opatrunków. [16]
Udało się natomiast wyhodować wyspy trzustkowe, które u 10 z 12 pacjentów pozwoliły na życie bez insuliny - choć z lekami immunosupresyjnymi. [17]
Co ja robię z tymi informacjami?
Jestem zwolenniczką dawstwa narządów, ale też z niecierpliwością czekam na kolejne przełomowe doniesienia w zakresie innych metod zastępowania narządów. Dziś to sci-fi, a w najlepszym wypadku - jedyny ratunek pomostowy dla ciężko chorych pacjentów. Jutro - kto wie? Może sklep z częściami zamiennymi jak w samochodzie?
Głównym ograniczeniem pozostaje wymóg życia na immunosupresji z obcym narządem. Pytanie brzmi: czy uda nam się rozwiązać ten problem? Jeśli nie, transplantacja od innych gatunków lub z hodowanych komórek/narzędzi pozostanie rozwiązaniem tylko dla ciężko chorych, potrzebujących pacjentów.
A prywatnie, w teraźniejszości…
W tym tygodniu brałam udział w międzynarodowej konferencji EO Unlimited organizowanej przez Entreprenuers Organization. Wysłuchałam najbardziej poruszającego wykładu w moim życiu - a należę do ludzi, którzy nie kupują emocji ze sceny.
Wykład prowadziła przedsiębiorczyni Bea Beste i będę długo myśleć o jej historii i jej przesłaniu. Chciałabym się podzielić z Tobą jedną rzeczą, która była dla mnie odkryciem (choć może nie powinna być?)
Często mówimy o tym, co nas triggeruje. Jest jednak rzecz przeciwna do triggerów - to glimmery, czyli krótkie momenty, które nas uspokajają i sprawiają, że czujemy się bezpieczni. Dla mnie najsilniejszym glimmerem jest odgłos spokojnego oddechu moich najbliższych w środku nocy. A dla Ciebie?
Umiejętność nazwania tych momentów sprawiła, że zaczynam się na nich skupiać i je rejestrować. Zamiast wyszukiwania tego, co mnie irytuje i odpala, szukam tego, co przepełnia mnie życiem.
[1] Dane na 2024 r. https://srtr.hrsa.gov/adr/2024/Kidney/
[2] https://cdn.sanity.io/files/ngz8tmzz/production/79b5a235bbf934e53c16b94178f31e12c19a1493.pdf
[3] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/42692038/
[5] https://www.nejm.org/doi/abs/10.1056/NEJMoa2412747
[6] https://www.nature.com/articles/s41467-025-63153-3
[8] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37393920/
[9] https://www.nature.com/articles/s41591-024-03429-1
[10] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41076089/
[11] https://www.nature.com/articles/s41591-025-03861-x
[12] https://e-dmj.org/journal/view.php?doi=10.4093/dmj.2024.0130
[13] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41177301/
[14] https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jchf.2026.102948



