Jestem na wojnie. Wojnie w kontekście zakazu podawania mojej niespełna 2-letniej córce cukrów wolnych. Wojna jest bardzo trudna, bo przeciwnikami są często osoby mi bardzo bliskie, na czele z dziadkami. Toteż wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy od jednej z babć otrzymałam link do bardzo ciekawego artykułu - inspiracji dla tej notki - na temat długotrwałej szkodliwości podawania dzieciom cukru w młodym wieku. Dzięki mamuś!
Chyba zaczynam tę wojnę wygrywać.
Cukier to cukier, nawet naturalny
Cukier wolny (dodawany do produktów i ten w miodzie i sokach) to przyjemność, która bardzo szybko może przerodzić się w truciznę: i dla dorosłych, i dla dzieci. Nawet cukier z soku naturalnego to chemicznie ten sam cukier co w coli.
Cukry wolne nie mają żadnej roli odżywczej, której nie mogłyby pełnić inne węglowodany.* Na tym prostym fakcie opiera się konsensus regulacyjny: WHO zaleca ograniczenie ich spożycia do poniżej 10% energii przez całe życie i sugeruje dalsze ograniczenie do poniżej 5%. [1] Europejskie Towarzystwo Pediatryczne przyjmuje cel <5% dla dzieci powyżej 2. roku życia** i stwierdza, że u niemowląt i dzieci poniżej 2 lat spożycie powinno być prawdopodobnie jeszcze niższe. [2] Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności uznał, że nie da się wyznaczyć górnego bezpiecznego poziomu spożycia i że spożycie cukrów dodanych i wolnych powinno być tak niskie, jak to możliwe. [3]
Międzynarodowe organizacje zdają się być jednomyślne w tym zakresie, a podatek cukrowy wprowadzany przez różne rządy jest jedynym chyba podatkiem popieranym przez społeczeństwo. Skąd ta jednomyślność?

Eksperyment naturalny w Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii istniało ograniczenie podaży cukru do 40g dziennie w latach 1942-53. Po jego zniesieniu spożycie wzrosło dwukrotnie. Ten skokowy wzrost tworzy eksperymentalną sytuację: osoby poczęte i urodzone bezpośrednio przed wrześniem 1953 roku spędziły pierwsze 1000 dni życia w warunkach ograniczonej podaży cukru, a osoby poczęte kilka miesięcy później - nie.
Różne badania opierane na próbie 60-70k pacjentów z tego okresu wskazują na zmniejszenie ryzyka w późniejszym dorosłym życiu u dzieci mniej spożywających cukier:
cukrzycy t.2 o 35%, [4]
chorób sercowo naczyniowych, w tym nadciśnienia, zawału, niewydolności serca, migotania przedsionków czy zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych o 20-27%, [4][5]
astmy i POCHP: o 25-27%, [6]
słuszczeniowej choroby wątroby o 30%, [7]
nawet otępienia i choroby Alzheimera: o 21-23%, [8]
i wczesnych nowotworów o 34% [9]
I choć chciałabym powiedzieć: miażdżące dowody, to muszę jednak wskazać na niedoskonałości tych badań. Po pierwsze, to badania obserwacyjne, a jak pamiętasz, korelacja to nie kauzacja. Po drugie, nie znamy faktycznego spożycia cukru przez badane osoby. Te badania są zatem (tylko i aż) poszlaką.*** Na szczęście mamy całą armię argumentów anty-cukrowych w dziesiątkach innych badań.
Zdrowie metaboliczne i kardiologiczne
Dużo cukru to większe ryzyko otyłości, nic zaskakującego. Ale czy wiesz, że jedna porcja słodkiego napoju dziennie (ok. 355ml) to BMI większe średnio o 0,07 kg/m u dzieci i +0,42 kg u dorosłych? W przeglądzie najlepszych badań na dzieciach wpływ ograniczenia słodkich napojów u dzieci był jeszcze większy: 0,21 kg/m BMI mniej. [10]
Kolejne dobre badanie, trwające 18 miesięcy i porównujące dzieci, które piły napoje słodzone cukrem, vs. dzieci, które piły napoje słodzone słodzikami, pokazuje ponad 1 kg przyrostu masy ciała więcej w tej pierwszej grupie. [11] Ale to nie znaczy, że napoje ze słodzikami są dobre - lepiej je oczywiście zastąpić zwykłą wodą.
Inne badanie pokazuje, że 6-latki pijące słodzone napoje w niemowlęctwie mają prawie 2-krotnie większe ryzyko otyłości. [12] Podawanie słodzonego napoju może nie być jedyną przyczyną - bo jeśli ktoś podaje słodzone napoje dziecku w wieku niemowlęcym, to jest to nieciekawy marker wzorca żywieniowego całej rodziny (który może być rzeczywistą przyczyną późniejszej otyłości).
Nieznana kiedyś poważna choroba stłuszczeniowa wątroby, jest dziś obecna u ok. 13% dzieci. [13] Małe badanie pokazuje, że zamiana cukru na skrobię u dzieci już po 9 dniach może skutkować zmniejszeniem tłuszczu wątrobowego z 7,2% do 3,8% i zmniejszeniem lipogenezy** z 68% do 26%.** [14] W dobrym badaniu nad chorymi chłopcami wykazano, że zmniejszenie ilości cukrów wolnych przez 8 tygodni spowodowało zmniejszenie stłuszczenia wątroby z 25% do 17% i był to wynik statystycznie istotny [15]
Aż zęby bolą
Wpływ cukru na próchnicę to powszechnie znany fakt. Problem próchnicy jest ogromny: aż 48-49% dzieci przedszkolnych ma próchnicę. [16][17] W Polsce próchnicę ma 46,6% trzylatków w miastach i 64,0% na wsi, przy czym podawanie słodzonej żywności w pierwszych 2 latach i nocne picie słodkich napojów po 12. miesiącu są niezależnymi czynnikami ryzyka. [18]
U starszych dzieci jest jeszcze gorzej: próchnica występuje u 75% polskich 12-latków i 90% 15-18 latków. Oczywiście cukier w jedzeniu i piciu jest czynnikiem ryzyka. [19]
Co ja robię z tymi informacjami?
Ograniczam cukier córce jak tylko mogę. Sprawdzam etykiety produktów. Jeśli występują cukry naturalne (np. w przekąskach z liofilizowanymi owocami), to sprawdzam, czy poziom błonnika jest odpowiednio wysoki. Nie daję żadnych słodkich napojów, w tym soków owocowych.
No i staram się również ograniczać cukier w diecie swojej i innych członków rodziny.
Prześlij tę notkę do rodziców i dziadków. Będą Ci wdzięczni!
A prywatnie w teraźniejszości…
Postanowiłam się wziąć za promocję treści w Celu22. Czy znasz może ciekawe opracowania, jak to zrobić najbardziej efektywnie?
*Nie wszystkie węglowodany to cukry wolne/proste - warto u tym pamiętać, czytając skład produktu. Najczęściej na etykiecie widzimy ilość węglowodanów, a pod nią - dokładną ilość cukru. Na tą drugą patrzymy szczególnie.
**Pełna nazwa: European Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology and Nutrition Committee on Nutrition
***Nie przeszkadza mi to cytować ich każdej osobie, która proponuje mojej córce cukierka. Cóż, cel uświęca środki
****Lipogeneza to proces, w którym nadmiar energii jest przetwarzany w kwasy tłuszczowe i triglicerydy
[1] https://iris.who.int/server/api/core/bitstreams/4be74f01-de93-4596-bbd1-02a97afb1221/content
[2] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28922262/
[3] https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8884083/
[4] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39480913/
[5] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41125420/
[6] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41043510/
[7] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41284512/
[8] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/42525901/
[9] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/42508576/
[10] https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0002916522105290?via%3Dihub
[11] https://www.nejm.org/doi/10.1056/NEJMoa1203034?url_ver=Z39.88-2003&rfr_id=ori:rid:crossref.org&rfr_dat=cr_pub 0www.ncbi.nlm.nih.gov
[12] https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4258849/
[13] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38771552/
[14] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28579536/
[15] https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/2721179
[16] https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/ipd.12783
[17] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39049051/




Fakt, że te badania nie są eksperymentem, nie przekreśla ich wartości poznawczej w kontekście przyczynowości. Nie są to badania "czysto" obserwacyjne (oparte na budowie modelu i identyfikacji na podstawie backdoor criterion/usunięcia endogeniczności za pomocą posiadania pełnego zestawu zmiennych; czyli nie opierają się tylko na “trust me” i machaniu rękoma), ale quasi-eksperymentalne (event-study, chociaż przypominają trochę regression discontinuity design z czasem jako running variable), które mają, wg mnie, poważniejsze założenia identyfikacjne. Zatem jeśli nie ma poważniejszych, konkretnych zarzutów co do konstrukcji badań, to nie ma co demonizować. Każde badanie chcące wnioskować przyczynowo opiera się na założeniach, nawet eksperymentalne. Wnioskowanie przyczynowe bardzo rozwinęło się w ostatnich 3 dekadach. Nawet epidemiolodzy (a więc ludzie związani z medycyną) dołożyli dużo w temacie (np. Miguel Hernan).
Mnie natomiast zastanawia, jak wygląda mechanizm, który sprawia, że te efekty utrzymują się tak długo? Czy jeśli ktoś samemu ograniczy sobie znacząco cukier w wieku np. 20 lat, to będzie mógł spodziewać się podobnych wyników, czy jednak chodzi tutaj o jakieś istotne zmiany w organizmie na początku życia? Efekty są tak szerokie w kontekście zdrowia (np. dodatkowo
https://www.nber.org/bh/20262/sugar-restriction-early-ages-mitigates-genetic-obesity-risk?page=1&perPage=50, https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.2610287123, https://www.nature.com/articles/s41467-026-76257-1),
że aż szokujące (a przynajmniej dla osoby niewykształconej w naukach biologicznych).