W zeszłym roku spotkałam się ze znajomym, który ma firmę farmaceutyczno-dystrybucyjną sprzedającą specyfiki do wydłużenia życia. Jest euro milionerem i bez krępacji stwierdził, że najbardziej w biznesie longevity opłaca się sprzedaż peptydów.
Kilka tygodni temu natomiast świat obiegła informacja: amerykańska FDA zaakceptowała peptydy do stosowania u ludzi! Świat longevity był tym newsem bardzo poruszony: to wygląda przecież jak potwierdzenie skuteczności i bezpieczeństwa peptydów, które przynoszą sektorowi niemałe pieniądze. Spoiler: ta akceptacja FDA to fake news (a w najlepszym wypadku niezrozumienie oficjalnego komunikatu).
Czym są peptydy i czy rzeczywiście pomogą nam dożyć 22 wieku?
Nie wszystko złoto co się świeci
Mogłabym zaczepnie powiedzieć, że peptydy faktycznie mogą wydłużyć życie; ale byłoby to z mojej strony nadużycie. Najważniejsze jest bowiem zrozumienie, że peptydy to niejednorodna grupa opisująca wyłącznie budowę cząsteczki. Po ludzku: w tej samej grupie mamy insulinę czy oksytocynę (potrzebne nam wszystkim do życia hormony), GLP-1 (czyli potencjalnego kandydata na lek longevity, opisanego tutaj) i te wszystkie dziwne substancje oznaczone jako “tylko do użytku badawczego”, sprzedawane za niezłe pieniądze.
Czy twierdzenie, że rynek peptydów jest bardzo obiecujący w kontekście długowieczności, jest prawdziwe? No tak - tylko że to brzmi tak samo, jak byśmy powiedzieli, że rynek tabletek jest obiecujący dla długowieczności. Thank you Captain Obvious.
Jak to zatem bywa w skomplikowanych sprawach, diabeł tkwi w szczegółach.
Wpływy biznesu, czy troska o pacjenta?
Co zatem tak naprawdę zadziało się w USA w kontekście peptydów? Komitet doradczy FDA* zagłosował, żeby sześć peptydów mogło być w przyszłości sporządzane w aptece recepturowej.[1] Wbrew rekomendacji własnych recenzentów agencji, którzy dla wszystkich siedmiu ocenianych substancji napisali to samo zdanie: nie umieszczać na liście [2]. Spekuluje się, że ma to związek przede wszystkim z silnym poparciem dla peptydów wyrażanych przez Sekretarza ds. Zdrowia, Roberta F. Kennedy Jr. No i z tym, że w komitecie zasiadały osoby powiązane z firmami peptydowymi.
Nie jest to zatem w żadnym wypadku zatwierdzenie peptydów, a jedynie rekomendacja dopuszczenia do stworzenia ich w aptece po otrzymaniu zamówienia recepturowego.
Sprawdziłam każdy z tych peptydów. Jakie dowody wystarczą, żeby wygrać takie głosowanie?**
Gwiazdy biohackingu
Zacznijmy od domniemanego peptydu na regenerację, czyli BPC-157. Ma wspomagać rozwój komórek i naczyń, wzmacniać mięśnie, ścięgna i zapobiegać urazom kości. Tak przynajmniej mówi przegląd 36 badań nad BPC-157. Tylko że 35 z 36 badań to badania na zwierzętach. [3] Z 3 opublikowanych badań na ludziach - na 17, 12 i 2 osobach - wszystkie prowadzone przez tego samego badacza. [4][5][6] Dokopałam się do badania na 53 osobach, ale nie opublikowanego jako pełna praca (tylko jako abstrakt na konferencji) - nie wykazano efektu. [7]
Kolejną gwiazdą jest TB-500 przeznaczony - wg treści marketingowych - do gojenia ran. Problem w tym, że TB-500 dostępny w obiegu i TB-500 z badań to trochę inne substancje. [9][10] Badania na 300 i 700 pacjentach są zakończone, ale nie doczekały się publikacji. [11][12] Przegląd Cochrane z jednym badaniem dot. odmiany TB-500 ocenia dowody jako niskiej wartości. [13] I przypomnę, że badania dotyczyły poprawy zdrowia oka (w żadnym wypadku długowieczności).
Dla kolejnego peptydu, KPV, nie znalazłam badań klinicznych na ludziach***. Były badania dotyczące pokrewnej substancji, ale nie KPV.
Podobnie z peptydem na telomery, czyli Epitalon’em - sporo badań dotyczy epitalaminy, czyli substancji odrobinę innej. Istniejące badania dot. epitalon’u wyszły z jednego instytutu, w niszowych czasopismach, bez replikacji. [14]
Popularność peptydu MOTS-c bazuje na obserwacji, że ćwiczenia fizyczne u ludzi podnoszą ekspresję endogennego (czyli wytwarzanego przez organizm człowieka) MOTS-c. [15] W biohackingu tłumaczy się to na: MOTS-c działa u ludzi. Czujesz różnicę? Pierwsze zdanie mówi: idź pobiegać. Drugie: kup fiolkę. No i tu również nie znalazłam opublikowanego badania klinicznego.
Semax natomiast jako jedyny jest lekiem zarejestrowanym w Rosji. Większość jego badań pochodzi z Rosji i dotyczy m.in. działania neuroprotekcyjnego. [16] Rosja ma swoje osiągnięcia medyczne, więc nie skreślałabym tej substancji - ale potrzebujemy bardziej zróżnicowanych badań żeby to realnie ocenić.
Porównanie, jak to powinno wyglądać
Są oczywiście peptydy, które mają udowodnione działanie, np. te z grupy GLP-1.
Jak powinno wyglądać udowodnione działanie? Tak jak badanie semaglutydu: ponad 17,5 tysiąca ludzi przebadanych, twarde punkty końcowe jak zawał czy śmierć. Badanie, o którym mówię, wykazało 20% mniejsze względne ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych, zawału czy udaru u pacjentów stosujących ten peptyd. [17] A to tylko jedno z wielu badań.
Nie wiesz co kupujesz
Jeśli uprzesz się na peptydy i kupisz je na czarnym rynku, to choćbyś miał(a) rację co do ich zbawiennego działania, najpewniej podasz sobie elementy trucizny.
Badanie fiolek semaglutydu sprzedawanego na czarnym rynku pokazało, że ich czystość wynosiła ok. 7-15% (a nie 99% jak twierdziła etykieta). Ponadto zawierały niebezpieczne endotoksyny, czyli substancje wywołujące zapalenie, gorączkę czy wstrząs. [18]
Czy to wystarczający powód, żeby dopuścić do legalnego obrotu substancje bez badań na ludziach? Wg mnie oczywiście nie. Czymś się jednak różni czarny rynek od rynku legalnego, i tym czymś jest sprawdzone bezpieczeństwo i skuteczność działania produktów podawanych ludziom.
Co ja robię z tymi informacjami
Rozumiem, że peptydy to niejednorodna grupa, tak jak tabletki (obejmujące i leki, i witaminowe tabletki musujące) czy białka. I nie stosuję żadnych substancji, które nie mają potwierdzonych badań na ludziach. W końcu chcę dożyć 22 wieku.
Prześlij tę notkę osobie, która lubi być na bieżąco z informacjami dot. longevity. Będzie Ci wdzięczna!
A prywatnie w teraźniejszości…
Chyba wchodzimy powoli w okres buntu dwulatki. Czy tylko ja zaczynam czuć, że urlop, na którym trzeba mieć oczy dookoła głowy przez 24/7, jest 10 razy bardziej męczący niż praca? Nigdy więcej małego, nieumiejącego pływać wulkanu energii na publicznej, zatłoczonej plaży. Nie na moje nerwy!
*FDA = Food and Drug Administration, organizacja zatwierdzająca np. leki do powszechnego użytku
**W USA, bo w Europie wg mnie by to nie przeszło. Kolejny dowód, że Europa to dobre miejsce do życia.
***Przeszukiwanie własne
[1] https://www.bbc.com/news/articles/ckg4741vklko
[2] https://www.fda.gov/media/193342/download
[3] https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/15563316251355551
[4] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34324435/
[5] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39325560/
[6] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40131143/
[7] https://www.fda.gov/media/193343/download
[9] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38382158/
[10] https://clinicaltrials.gov/study/NCT02974907
[11] https://clinicaltrials.gov/study/NCT02597803
[12] https://clinicaltrials.gov/study/NCT03937882
[13] https://www.cochranelibrary.com/cdsr/doi/10.1002/14651858.CD015723.pub2/full
[14] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40141333/
[15] https://www.nature.com/articles/s41467-020-20790-0
[16] https://en.wikipedia.org/wiki/Semax
[17] Prewencja wtórna https://www.nejm.org/doi/10.1056/NEJMoa2307563
[18] Badanie co prawda małe, ale niezgodność składów domniemanych “produktów leczniczych” na czarnym rynku jest trochę taką oczywistą prawdą. https://www.jmir.org/2024/1/e65440



